Rajd #5 – wielkopolskie


 

W sobotę 26 maja Mosina tętniła od wydarzeń! Z okazji obchodów Miasta było ich w tym czasie wiele, ale dla kolarzy liczyły się przede wszystkim dwa – Dzień Matki oraz „GP Amatorów na Szosie – Rowerem przez Polskę”! Komu udało się zaliczyć jeszcze coś więcej – temu tylko pogratulować zdrowia, bo dzień okazał się konkretnie wyczerpujący (zupełnie niezgodnie z oczekiwaniami).

Trasa nie była bowiem ani przesadnie długa, ani specjalnie trudna. Owszem – pogoda tradycyjnie już dopisała, nie szczędząc słonecznych promieni ani kolejnych kresek na skali Celsjusza. O różnicy panujących temperatur można się było dobitnie przekonać dzieląc czas przed startem pomiędzy taras goszczącej nas restauracji „Działkowiec”, zacienione obejście Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz rozgrzaną do czerwoności płytę parkingu. Pewnie dlatego zamiast kłębić się pod bramą startową wiele osób skryło się w strategicznie obranych kryjówkach i tam oczekiwało na sygnał do rozpoczęcia zabawy.

Pierwsze kilometry upłynęły głównie w cieniu rzucanym przez Rogalińskie Dęby. Gdyby nie nieoczekiwane zamknięcie szlabanów na pobliskim przejeździe kolejowym, można by rzec, że było spokojnie. Ale jak wiadomo szlabany cienia nie dają, za to zabierają cenne sekundy i potem trzeba gonić… Z relacji naocznych świadków jednak wynika, że kto chciał, to dogonił – i w Kórniku wszystkie lisy harcowały już razem. Nieco inaczej sytuacja wyglądała przy drugiej grzędzie, albowiem Zapalonym Frajdowcom uformowanie odpowiednio licznej eskadry zajęło dłuższą chwilę. Niemniej – przejazd Rogalińskim Parkiem Krajobrazowym pozwolił nie tylko nacieszyć oczy ciemną zielenią mijanych lasów, ale też ustawić porządek w peletonie. Z kolei Frajdowców Rekreacyjnych którzy wybrali dystans MINI każdy przejechany kilometr przybliżał do budki z lodami w Zaniemyślu – taki cel pośredni sobie wybrali i zmierzali do niego z podziwu godną determinacją (oraz uśmiechami od ucha do ucha). Jak pokazują fotografie, w pędzących z przodu grupach też smutno nie było. Co więcej – podobno wesołość udzielała się powszechnie, a nie tylko na widok wycelowanego obiektywu i rytmicznych spustów migawki.

Niektórym Uczestnikom banan przylgnął do oblicza również dlatego, że oto właśnie pokonywali najszybsze 30, 40, 50,  a nawet i 100 km w swoim rowerowym życiu. Osiągane prędkości były wysokie głównie dlatego, że jazda była płynna i zgodna, co jak wiadomo dodaje skrzydeł – a skrzydła przecież podnoszą średnią! Co ciekawe, nadmiernego pośpiechu czy innych oznak „nerwowości” nie było widać wcale podczas bufetu, który większość przyjęła z wyraźną ulgą (szczególnie wodę, ale także nielegalnie pędzone domowym sposobem regeneracyjne batoniki). Tym bardziej szkoda, że niedługo potem przytrafiła się niemiła w skutkach kraksa – i choć „zdrowotnie” nikomu nic poważniejszego na szczęście się nie stało, to właśnie dlatego zawsze w pierwszej kolejności apelujemy o uważność i zachowanie ostrożności. Bo kraksa oczywiście przytrafiła się „z niczego” – na równej, prostej i płaskiej drodze…

W tamtym czasie słońce stało już bardzo wysoko i operowało niemiłosiernie. Trzeba pamiętać, że obszar zwany przez nas „Dezyderami” jest w głównej mierze otwarty – ciągnące się długimi kilometrami regularne i malownicze łąki oraz pola z rzadka osłonięte są drzewami (jak np. w postaci przepięknej alei z Rąbinia w kierunku Turwi). Z upływem kilometrów sytuacja zmienia się nieznacznie, aż do Rezerwatu Baranowo-Krajkowo, gdzie znów do krajobrazu powracają lasy. W takiej też scenerii, na wjeździe do Mosiny, rozgrywa się finał naszej zabawy.

Nie tylko z kronikarskiego obowiązku wspomnieć należy o kolejności na finiszu. Jako pierwsi przejechali… zrelaksowani Uczestnicy wersji MINI ;) Dopiero kilka chwil później na horyzoncie zamajaczyła zwiększająca szybkość czołówka, a symboliczna „próba sił” rozegrała się na liczącej dobre kilkaset metrów ostatniej prostej. W tej sytuacji „kreskę” Kolarze przecinali co prawda mocno rozpędzeni, ale w większości już „pogodzeni” z pozycją, o którą walczyli przez wcześniejszych kilkadziesiąt sekund. Pozostało tylko dostosować prędkość przed wjazdem w teren zabudowany. Jako pierwszy uczynił to Krzysztof Bartkowiak (Sępno) przed Mateuszem Tomaszewskim (Leszno) i Dawidem Kozą (Kochanowice) oraz czternastką kolejnych Uczestników. Panie, które zdecydowały się pokonać rundę liczącą 114 km, na mecie pojawiły się nieco później – i w zasadzie nie rywalizowały ze sobą bezpośrednio. Całą trasę najszybciej przejechała Ilona Marecka (Nekielka), druga była Barbara Mikołajczak (Poznań), a trzecia Jadwiga Żebro (Osiek – ale ten małopolski, niedaleko Oświęcimia). Co ciekawe, z 11 startujących Pań aż 7 wybrało pełen dystans – czyli że Mamy postanowiły jednak tego dnia trochę odpocząć od swoich dzieci!

A gdy już wszyscy posilili się kolarskim makaronem, można było przejść do dekoracji i wręczyć wiele rozmaitych nagród oraz upominków. Laureatom w udziale przypadły koszulki z naszej kolekcji, okulary ufundowane przez GOGGLE oraz okolicznościowe puchary od Gospodarzy Rajdu – Miasta Mosina oraz Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka. W imieniu Marszałka przekazaliśmy także pięknie wydane regionalne przewodniki krajoznawcze, a wręczył je Andrzej Kaleniewicz – ich współautor, a jednocześnie Kierownik Departamentu Sportu i Turystyki UMWW, który na dekorację przybył z Poznania rowerem (choć na sam rajd – niestety – nie zdążył). Zwiększonym tego dnia zainteresowaniem cieszyły się nagrody dla Frajdowców Rekreacyjnych, czyli sakwy i torby turystyczne marki SPORT ARSENAL znajdujące się w ofercie Partnera naszego Cyklu – firmy ALPINBIKE (podobnie jak rowerowe uchwyty na telefon FINN).

Dziękujemy Wam pięknie za wspólnie spędzony dzień oraz świetną zabawę, gratulujemy znakomitego uczestnictwa – i już nie możemy doczekać się kolejnych spotkań!

 

* Ponieważ niektórym Uczestnikom udało się przekroczyć linię mety w innym miejscu niż zaplanowano (lub też nieco za wcześnie, jak np. “Pędzącym MINI”), dlatego kilka z powyższych wyników ma charakter szacunkowy ;) Protesty, skargi i zażalenia – a także zwykłe korekty – prosimy kierować na info@rajdydlafrajdy.pl. Jeśli zajdzie taka potrzeba – dokonamy stosownych poprawek :)