Rajd #15 – podlaskie


Choć w naszym rajdowym kalendarzu nie brakuje cudownie sielankowych miejscówek, to jednak podlaski Goniądz zdaje się dzierżyć w tym względzie palmę pierwszeństwa. Świadczy o tym nie tylko wyjątkowo piękne położenie nad malowniczą Biebrzą i u bram Biebrzańskiego Parku Narodowego czy zdecydowanie „małomiejski” charakter okolicy, ale nawet koncepcja rozbudowywania i nazewnictwo stanowiącego naszą bazę Miejskiego Ośrodka Wypoczynku i Rekreacji (zwróćcie uwagę – WYPOCZYNKU, a nie SPORTU!). Jest to też jeden z ostatnich regionów, gdzie rower szosowy jest widokiem raczej rzadkim, a przejazd peletonu wywołuje autentyczne zaskoczenie [„No bo w telewizji to jeszcze – ale U NAS??!!”].

Mając do dyspozycji takie warunki warto było porzucić codzienny rygor i rozpocząć dzień bez zwyczajowego pośpiechu. Tym bardziej, że okazji do wypoczynku i wygrzewania się w promieniach wrześniowego słońca było sporo – szczególnie przed i po rajdzie. Z kolei w trakcie rajdu niebo dość mocno się zasnuło a temperatura obniżyła, co niektórzy odebrali jako sygnał do bardziej intensywnej jazdy. Pewną przeszkodą okazał się tu wiatr – wyraźnie niekorzystny na pierwszych 40 kilometrach – ale po solidnej rozgrzewce grupy zawodników nabrały odpowiedniego rozpędu nic sobie nie robiąc z atmosferycznych przeciwności.

Ale to nie wykresy pogodowe były tego dnia tematem wiodącym. Wiele “ochów” i “achów” zebrał ponad 30-kilometrowy odcinek Carskiej Drogi, który wielu Uczestników zwyczajnie zauroczył. Poruszając się tym zatopionym w głębokim lesie korytarzem odnosi się wrażenie zapętlenia w czasie i przestrzeni – nic dziwnego, bo choć kilometrów na liczniku systematycznie przybywało, to droga wydawała się nie mieć końca. Przed zapadnięciem w cyklistyczną hibernację zawodników chroniły zabawne garby i pofałdowania – choć fragment ten ma zdecydowanie płaski charakter, to [szczególnie w drugiej części] regularnie prowokował, by na kilka machnięć korbą podnieść się z siodełka, po czym rower sam wysuwał się spod jeźdźca i żwawo sunął do przodu. Na „wybudzenie” świetnie też robiły króciuteńkie brukowane mostki, co jakiś czas niepozornie wtopione w jezdnię. U większości kolarzy powodowały one „wzdryg” nie tylko fizyczny, ale i przywoływały zupełnie świeże wspomnienie. Z całego bowiem dnia najwięcej emocji i dyskusji wzniecił umieszczony w połowie dystansu przejazd po wściekłym bruku w Tykocinie. Licząc dobrze ponad kilometr, jadącą dotąd w zwartym szyku grupę nie tylko poszarpał w okamgnieniu, ale i skutecznie podzielił. Byli więc zwycięzcy i przegrani takiego przebiegu trasy (nie żeby w okolicy było dostępne inne rozwiązanie), choć z początku pośród licznych okrzyków tych radośniejszych wydawało się być jakby mniej ;)

Zaplanowany na uspokojenie rozdygotanych nóg bufet nieco uporządkował sytuację w peletonie, ale podział na grupy stał się faktem – 10 kolarzy z przodu współpracowało na tyle zgodnie i konsekwentnie, że podjęte próby pościgu zakończyły się fiaskiem. W pozostawionej „na przegranym polu” grupie na prowadzenie powróciły więc wolne żarty i luźne pogaduszki, dzięki czemu im bliżej było końca – tym znów stawała się ona coraz liczniejsza. Natomiast w czołówce na kilka kilometrów przed metą doszło do decydującej akcji, wskutek której najszybsi na finiszu okazali się Bartłomiej Kałaska (Białystok, poza kategorią) i Marcin Janiszewski (Toruń). Wkrótce po nich most na Biebrzy przekroczyli kolejni zawodnicy, z których najwięcej animuszu wykazali Mirosław Szraucner (Lubliniec) i Grzegorz Zawistowski (Warszawa). Wśród Pań po raz drugi bezkonkurencyjna okazała się Agnieszka Krzekotowska-Głowacka (Józefosław), a podium uzupełniły Agnieszka Oskroba i Katarzyna Borkowska-Dudman (ex aequo, Warszawa) oraz Marta Gołaszewska (Łomża).

Po rajdzie miała miejsce sytuacja dość bezprecedensowa, albowiem w towarzystwie Burmistrza Mariusza Ramotowskiego nagrody i upominki udało nam się wręczyć… WSZYSTKIM, którzy wzięli udział w dekoracji (a było ze 40 osób!). Za taki stan rzeczy chcemy serdecznie podziękować Sport Arsenal Polska / AlpinBike.pl oraz Goggle PAE – okulary dla aktywnych, a przede wszystkim bardzo gościnnym Gospodarzom Rajdu – Miastu Goniądz (Goniadz.pl) i Marszałkowi Województwa Podlaskiego (Wrota Podlasia).

Uczestnikom rajdu gratulujemy i pięknie dziękujemy za wspólną zabawę! Do zobaczenia przy kolejnej okazji!