GPA opolskie – Nysa, 19 lipca 2026




Lato w Polsce lubi płatać figle! Wiedzą o tym ci co chodzą w góry, wiedzą ci co jeżdżą opalać się nad Bałtyk – i oczywiście wiedzą też rowerzyści, których nie raz w trasie złapie sroga burza (czasem zapowiadana – a czasem nie). Tym razem moc pogodowych atrakcji czekała na Uczestników opolskiego etapu ze startem i metą w tak lubianej przez Was Nysie :)

Niedzielny poranek – a wraz z nim i całe dopołudnie – okazały się bardzo przyjemne i dawały złudne poczucie, że prognozowane opady „może się rozejdą” albo „przejdą gdzieś obok”. Uznaliśmy że trzeba korzystać z tego co jest i szybciutko wystartować. Mimo całkiem sporej frekwencji powitanie i odprawa techniczna przebiegły całkiem sprawnie, wobec czego spod reprezentacyjnej HALI NYSA kolorowe peletony wyruszały na trasę żwawo i bez ociągania :)

…ale jak to na naszych rajdach często bywa – początkowe kilometry w większości upływały w rozluźnionej i wesołej atmosferze, a widmo ewentualnego zmoknięcia zdawało się nie robić większego wrażenia. I skądinąd bardzo słusznie, bo dzięki temu na pierwszy plan z powodzeniem wysunęły się uroki nyskiej okolicy. Na przygotowanej pętli znalazło się miejsce na kilka nowych miejscowości i odcinków – jak choćby Iława, Wilamowice Nyskie, Charbielin oraz Stary czy Nowy Las. Widokowych wrażeń z pewnością dostarczył przepiękny fragment do Jarnołtówka (z rozległym widokiem na Góry Opawskie, tuż przed rozjazdem tras) – a wcześniej płaskowyż nad Gierałcicami czy urokliwy i w dużej mierze odnowiony odcinek Morów – Łączki.

Sielankowy z początku krajobraz powoli zaczynał się spiętrzać, ale na poważniejsze wyzwania trzeba było poczekać dobrze ponad 40km. Z tym że jak się już zaczęło – to od razu postawiło w pogotowiu całe płuca, wszystkie mięśnie oraz gromadzone z taką dbałością pokłady energii. Mowa tu o schowanym na uboczu, przezabawnym wzniesieniu w pobliżu polsko-czeskiej granicy, które w zasadzie co zakręt (o 90 stopni) zmienia swój charakter: lekko w górę – lekko w dół – ścianka – wypłaszczenie – znowu ścianka – poprawka – [na górze ławeczka, na której można poczekać na kolegów] – ostro w dół – lekko w górę – lekko w dół. Dodatkowy bonus jest taki, że jak ktoś się na końcu tego dynamicznego zjazdu zagapi i nie szarpnie 90 stopni w prawo – to rozpędem wjeżdża po bruku na krowią farmę – i wtedy to już jest zabawa że boki zrywać ;)

Natomiast oprócz takich lub nieco bardziej „normalnych” pagórków – prawilne, katalogowe podjazdy były dwa: Biskupia Kopa oraz Rejviz. I tu zaczęły się schody – bo choć nie są one szczególnie trudne (ale swój dystans i wysokość mają!), to zjazdy z nich w intensywnie padającym deszczu istotnie podnoszą stopień trudności… Pewnym wybawieniem okazał się zlokalizowany dokładnie pośrodku nasz rajdowy bufet. Można było nie tylko uzupełnić zapasy energii – ale również chwilowo się schronić i przeczekać największą ulewę, a także przebrać czy skorzystać z pomocy medycznej. Jak się z czasem okazało – dla czołowej grupy krótki postój na bufecie zbiegł się akurat z oberwaniem chmury – a dla kolejnych stał się okazją do śmiechów i żartów (w tym oczywiście z ciężkiego i niesprawiedliwego losu kolarzy) ;)

W drugiej części rajdu priorytety wyłoniły się dwa: bezpiecznie dotrzeć do mety – i do tego najlepiej na jak najwyższym miejscu. Rzecz jasna mimo niekorzystnych warunków sportowa rywalizacja nabrała rumieńców – choć podobno niemal wyłącznie na podjazdach. Łańcuchy trzeszczały, waty szybowały – a peletoniki stawały się coraz mniej liczne dosłownie z kilometra na kilometr. I tak oto na koniec dnia po etapowy tryumf sięgnął Łukasz Pękala, który koncertowo wykończył zainicjowany na solo odjazd (a więc co nie udało mu się w zeszłym roku – udało się tym razem).

[bliższe szczegóły dotyczące sportowej rywalizacji można sprawdzić w tabeli poniżej] 🏆🏅🚴‍♀️

Ponieważ jednak są to Rajdy Dla Frajdy – największymi zwycięzcami zawsze są ci, którzy spędzili udany dzień na rowerze, zawarli nowe znajomości i mimo zwariowanej pogody nazbierali mnóstwo pozytywnych wrażeń :) Dziękujemy wszystkim za wesołe uczestnictwo, gratulujemy osiągniętych wyników i zapraszamy na kolejne rajdy!

Ponadto BARDZO serdeczne podziękowania składamy naszym Gospodarzom, Patronom i Partnerom cyklu oraz wszystkim, którzy przyczynili się do powodzenia rajdu. Na słowa uznania i naszej wdzięczności zasłużyli w szczególności:

=> Gospodarze Rajdu: Miasto i Gmina Nysa, Hala Nysa oraz Samorząd Województwa Opolskiego

=> Partnerzy całego CykluMJProTour – wyjazdy i treningi kolarskie, Cienista DolinaCarlsberg Polska (marki OKOCIM 0% SOMERSBY 0%), Dandy Horse WheelsGOG EyewearDeli Tire PolskaSport Konsulting / POLAR Polska, Martombike oraz VeloPlanner

=> a także PatroniMinisterstwo Sportu i Turystyki, Aktywni Lokalnie / Fundacja Orły Sportu oraz Polska Organizacja Turystyczna


📸 IGW Studio 📸