GPA dolnośląskie – Boguszów-Gorce, 18 lipca




Tegoroczne wakacyjne starty rozpoczęliśmy od etapu dolnośląskiego. Gospodarzem rajdu była doskonale Wam znana Gmina Boguszów-Gorce – ale tym razem spotkaliśmy się w zupełnie nowej lokalizacji i pojechaliśmy po zupełnie nowej trasie. Otóż bazą po raz pierwszy stał się Ośrodek „Góra Dzikowiec”, z którego najpierw pomknęliśmy w stronę granicy z Czechami – a następnie pozostając na terytorium Polski obraliśmy kierunek zachodni.

Na śmiałków czekało kilka mniejszych i większych podjazdów (m.in. na Rozdroże Kowarskie czy na Przełęcz Rędzińską), a ozdobą miały być wyjątkowo malownicze sudeckie krajobrazy! Rzecz jasna dodatkową zachętę miały stanowić długie i pyszne zjazdy, których na przygotowanej rundzie nie brakuje. Nikt jednak nie mówił, że zanim przyjdzie co do czego – to najpierw będzie trzeba wylewać wodę z butów…

Sam początek był obiecujący. Start spod Dzikowca na pełnym luzie i w przyjemnym słoneczku – przy czym temperatura w sam raz, nie za gorąco, żeby nie roztopić się już na pierwszym podjeździe (w sumie dość niepozornym). Aż tu nagle na przełęczy zagrzmiało, zaszumiało – i lunęło z dużą mocą. Zjazd przez Unisław Śląski do Mieroszowa w strugach deszczu, a w samym Mieroszowie wody na jezdni tyle, że spod kół tryskały już fontanny. Na szczęście skręt w prawo i po chwili uczucie ulgi – droga zaczyna się wznosić, a opady słabnąć. Akcja „Osuszanie” nabiera rozpędu – tym bardziej, że woda z asfaltu znika niemal w okamgnieniu! Okazuje się bowiem, że w miejscowościach położonych dosłownie kilka kilometrów dalej znów świeci słońce – i prawdopodobnie wcale nie padało! Chociaż w butach jeszcze chlupocze, to stroje schną ekspresowo – w takim też tempie znikają ochoczo brane podjazdy. W większości niewielkie i umiarkowanie strome – ale to też zależy, co kto ma na co dzień pod domem ;) W każdym razie do bufetu na Rozdrożu Kowarskim silniki pracują na wysokich obrotach i chyba wszyscy dojeżdżają odpowiednio rozgrzani!

Po bufecie tempo nie spada, bo następuje bodaj najdłuższy i najszybszy zjazd – łącznie 12 kilometrów, które mijają jak z bicza strzelił. Po łatwym początku następuje kilka pięknych wiraży, po których teren łagodnieje i na lekkim pochyleniu mknie się przed siebie ile fabryka dała. Na dystansie MINI można wreszcie chwilę odpocząć po nieprzerwanym „up & down”. Z kolei na Sportowym i Podróżniczym zaczyna się wyzwanie dnia – Przełęcz Rędzińska. Długi podjazd z morderczą końcówką – i stromy techniczny zjazd, na którym najlepszymi przyjaciółmi są Anioł Stróż i mocne hamulce. Wytchnienie owszem przychodzi, ale nigdy nie trwa dłużej niż kilka minut. Zaraz magiczny wręcz Pustelnik, a później seria pagóreczków, których na profilu wysokościowym nie widać – a w rzeczywistości jakoś są ;)

W Czarnym Borze trasy się zjeżdżają, a po chwili rozjeżdżają – tym razem to Podróżnicy odbijają na dodatkowe kilometry w stronę Chełmska Śląskiego. Po drodze mają cudne falowanie w Grzędach, w pamięć zapadnie im też widok na Sanktuarium w Krzeszowie – a i tak na koniec wszystko przebije uciążliwie dziurawy podjazd na Przełęcz Zielonka (w nagrodę – kapitalne widoki i świetny zjazd po nowym asfalcie). Ostatnie kilometry dla wszystkich dystansów są takie same – wijące się niczym wąż przez „podegrodzie” Boguszowa-Gorc. Stromizn żadnych już tu nie ma, ale droga uparcie wspina się o te 1-2-3%… Kto zachował moce – mknie jak diabeł pod Dzikowiec; kto siły zostawił po trasie – myśli już tylko o parującym makaronie i Somersby 0% na mecie :)

Na krętych, wąskich drogach czołowa ósemka jedzie szybciej niż samochody – a na finiszu zdjęcia będzie chyba robić fotokomórka. Po udanym odjeździe na przedzie zawzięcie kręci reprezentant Gospodarzy, ale bez odpowiedniej mocy w nogach sama znajomość terenu na niewiele by mu się zdała. Ostatecznie do mety przyjeżdża z minutą przewagi – czyli wysiłek się opłacił! Po niedługiej chwili pod Dzikowcem roi się już od kolorowych koszulek, bo w podobnym czasie przyjeżdżają Uczestnicy dystansu Sportowego i krótszego o blisko 30km dystansu Rekreacyjnego. Nikt nie ma na sobie peleryny – i nikt już prawie nie pamięta oberwania chmury z początkowych kilometrów rajdu ;) Warto za to przypomnieć, kto najszybciej pokonał wybrany dystans [bliższe szczegóły dotyczące sportowej rywalizacji można sprawdzić w tabeli poniżej] 🏆🏅🚴‍♀️

Ponieważ jednak są to Rajdy Dla Frajdy – największymi zwycięzcami okazali się ci, którzy spędzili udany dzień na rowerze i mimo zwariowanej pogody nazbierali mnóstwo pozytywnych wrażeń :) Dziękujemy wszystkim za przesympatyczne uczestnictwo, gratulujemy osiągniętych wyników i zapraszamy na kolejne rajdy!

Ponadto BARDZO serdeczne podziękowania składamy naszym Gospodarzom, Patronom i Partnerom cyklu oraz wszystkim, którzy przyczynili się do powodzenia rajdu! Na słowa uznania i naszej wdzięczności zasłużyli w szczególności:

=> Gospodarze RajduGmina Miasto Boguszów-Gorce, OSiR Boguszów-Gorce, Ośrodek „Góra Dzikowiec” w Boguszowie-Gorcach

=> Partnerzy całego CykluMJProTour – wyjazdy i treningi kolarskie, Cienista DolinaCarlsberg Polska (marki OKOCIM 0% SOMERSBY 0%), Dandy Horse WheelsGOG EyewearDeli Tire PolskaSport Konsulting / POLAR Polska, Martombike oraz VeloPlanner

=> a także PatroniMinisterstwo Sportu i Turystyki, Aktywni Lokalnie / Fundacja Orły Sportu, Polska Organizacja Turystyczna oraz Samorząd Województwa Dolnośląskiego



📸 Bartosz Bober Fotografia 📸