Nieoczekiwanym zrządzeniem losu finał naszego Cyklu już po raz drugi odbył się w wyjątkowo malowniczym otoczeniu wielkopolskiej Krainy Stu Jezior. Tym samym do pięknego, starego folwarku w Mniszkach – który z wielką starannością został zaadaptowany na Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej – zajechało wiele ważnych osobistości. Po pierwsze Uczestnicy – liczną reprezentację wystawiła Gmina Międzychód, nie brakowało też mieszkańców bliższych i dalszych miejscowości z regionu (Sieraków, Wronki czy rzecz jasna Poznań). W peletonie widoczni byli również goście z dalszych stron (np. z Warmii, Mazowsza, Małopolski, Świętokrzyskiego, Śląska, Kujaw czy Pomorza), czyli ci regularnie startujący w całym Cyklu i rywalizujący przy tym o prymat w klasyfikacji generalnej. Wszystkich przybyłych serdecznie powitali Burmistrz Międzychodu Krzysztof Sobkowski oraz – Starosta Powiatu Międzychodzkiego Rafał Litke, a bezpośrednio z rowerowego siodełka pozdrawiał Burmistrz Wronek Rafał Zimny, który wraz z małżonką osobiście postanowił przetestować naszą trasę. Z przymrużeniem oka można by stwierdzić, że zabrakło chyba tylko przedstawiciela Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz papieża – albo chociaż arcybiskupa! ;)
Po takim rozpoczęciu wszystko musiało pójść jak z płatka, choć uczciwie trzeba przyznać że wyjazd z Mniszek do najłatwiejszych nie należy. I mniej chodzi tu o łagodny podjazd, który serwujemy na rozgrzewkę w zasadzie od pierwszych metrów trasy – a bardziej o „start honorowy”, który prowadzi po najbardziej złośliwych kocich łbach jakie udało się znaleźć w okolicy ;) W ogóle początkowe kilometry są dość zaskakujące, bo wbrew obiegowym opiniom o płaskiej jak tafla jeziora Wielkopolsce – pierwsze solidne wypłaszczenia pojawiają się dopiero po blisko 20 km, gdy w Sierakowie przychodzi przekroczyć Wartę i zanurzyć w imponującej gęstwinie Puszczy Noteckiej. Jako że jechaliśmy tamtędy już trzeci raz, to na podstawie dotychczasowych doświadczeń oczekiwaliśmy że na spokojnie połapiemy parę fajnych kadrów czy nawet zatrzymamy z fotografem, by z ukrycia porobić Wam zdjęcia – w końcu jest to dobry fragment na wyrównanie tempa i uspokojenie oddechu (wiadomo – świeże powietrze, kojący las, a w perspektywie bufet we Wronkach i przejazd przez miasto). Tym razem jednak z przodu znalazła się trójka mocno zdeterminowanych uciekinierów, której najszybsza grupa ani myślała odpuszczać. Zamiast relaksu i szumu gum w rytmie coffee ride trzeba było wziąć się do roboty – koła świszczały, iskry leciały, a po całej zabawie niektórzy otwarcie przyznawali, że w takim tempie to po płaskim jeszcze nie jechali!
Co ciekawe – jak na tak rzeczowo rozkręconą gonkę bufet upłynął zupełnie wesoło i nie nerwowo, podobnie zresztą wyjazd z Wronek. Pewnie dla niepoznaki, bo już po chwili wróciły wysokie obroty i jazda na czerwonym polu trwała aż pod Pniewy. Natomiast w czasie gdy Szybkościowcy intensywnie śrubowali rekordy – w drugiej części peletonu rozwój sytuacji przebiegał o wiele spokojniej. Mniej liczne niż zazwyczaj grono Zapalonych Frajdowców nie widziało sensu uszczuplać się jeszcze bardziej i kręciło zgodnie, w umiarkowanym jak na tę grupę tempie. Można by nawet zażartować, że przez pierwsze 50 km delikatnie się rozgrzewali i oszczędzali siły na akcje i atrakcje zaplanowane na drugą część dystansu. Z kolei wśród Frajdowców Rekreacyjnych plany na jazdę w większym składzie zostały pokrzyżowane przez podjazdy z początku trasy. I choć części Uczestników udało się jechać razem, to niektórym z urokami krajobrazu przyszło zmagać się w pojedynkę albo w parach. W ponownym „zjednoczeniu” chwilowo pomogła nieco dłuższa pauza na bufecie, ale później znów dały znać o sobie te wszystkie niepozorne pagórki i wzniesienia, których w drugiej części dystansu było pod dostatkiem :)
W każdym razie jak na Krainę Stu Jezior przystało – widokowych wrażeń, ale i sportowych emocji nie zabrakło aż do końca. Tym bardziej że trasa choć niewątpliwie bardzo malownicza i przyjemna, to jednocześnie była zaskakująco interwałowa i wymagająca. Dzięki temu na finiszowej kresce mieliśmy zarówno popisy indywidualne, jak i sprint z dużej grupy czy sprinty w małych grupkach – ale również wjazdy na totalnym odcięciu oraz… na totalnym luzie :)
O rozstrzygnięciach w klasyfikacji generalnej i podsumowaniu całej VIII edycji będzie jeszcze okazja napisać, natomiast w tym miejscu pięknie dziękujemy wszystkim Uczestnikom za świetną atmosferę podczas etapu kończącego tegoroczne zmagania i wesołą rowerową zabawę. Oczywiście gratulujemy też osiągniętych wyników, pobitych rekordów i znakomitej formy! (szczegóły sportowej rywalizacji można sprawdzić w tabeli pod spodem)
Ponadto serdeczne podziękowania składamy naszym Gospodarzom, Patronom i Partnerom cyklu oraz wszystkim, którzy przyczynili się do powodzenia rajdu – na słowa uznania i wdzięczności zasłużyli w szczególności:
=> Gospodarze Rajdu: Miasto i Gmina Międzychód, Powiat Międzychodzki, Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej w Mniszkach oraz Gmina Wronki (Gospodarz bufetu)
=> Partnerzy całego Cyklu: MJProTour – wyjazdy i treningi kolarskie, Carlsberg Polska (marki GARAGE i SOMERSBY), Dandy Horse Wheels, GOG Eyewear, Na Osi – Trening & Dietetyka, Deli Tire Polska, ADAMOT.pl oraz MARTOMBIKE
=> a także Patroni: Ministerstwo Sportu i Turystyki, Polska Organizacja Turystyczna oraz Rowerem Przez Polskę
DNF – nieukończenie rajdu
Kacper Witt / DZIOBAK.media
























































































































































