Mamy nieodparte wrażenie, że podczas rajdów kujawsko-pomorskich to wcale nie jazda na rowerze jest najważniejsza. Wygląda na to, że nie jest ona celem, a jedynie pretekstem. Bo najważniejsze jest… JEDZENIE!! Może to przypadek, czysty zbieg okoliczności – ale gdzie byśmy w kujawsko-pomorskie nie pojechali (Tuchola, Ostromecko… – pamięta ktoś w ogóle jeszcze tamten rajd??), to „kuchnia” zawsze jest na wypasie, a Koła Gospodyń Wiejskich przygotowują posiłki ze szczerą przyjemnością i zaangażowaniem. Tym razem jednak Panie ze służewskiego Koła Kobiet Aktywnych przeszły same siebie – a wszystko do tego stopnia, że chyba po raz pierwszy poczuliśmy się jak przystawka ;)
Że niby zaczynamy relację od końca? No… niezupełnie! Jeszcze podczas wydawania pakietów startowych musieliśmy się lekko ścieśnić i przesunąć ze stanowiskiem, bo za plecami już rozpoczęły się przygotowania. Następnie podczas powitania Wójt Gminy Aleksandrów Kujawski Andrzej Olszewski i Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Służewie Maciej Maciejewski dostali gromkie oklaski gdy tylko wspomnieli, jakie przysmaki czekają Uczestników po powrocie… Pieczonki, ciasta, kompoty – tyle wszyscy zapamiętali z odprawy…
… i chociaż nikt specjalnie na trasie się nie pogubił, to swoiste rozkojarzenie i rozmarzenie udzieliło się na ładnych kilkanaście kilometrów. Dopiero ostry podjazd pod Raciążek oprzytomnił towarzystwo (tak, tak – dobrze czytacie: PODJAZD! 600-metrowa serpentynka o średnim nachyleniu 6,6%!), choć dla niektórych było już za późno i przez nieuwagę zostali z tyłu. Z resztek kulinarnego snu wybudziło 350m bruku „na szczycie” oraz równie dynamiczny zjazd, dla odmiany zakończony trylinką ;) Ledwo sytuacja w grupach się po tych atrakcjach unormowała, a tu w Nieszawie nastąpiła powtórka, tym razem w odwrotnej kolejności – najpierw zjazd zapomnianą przez Boga uliczką wprost do Wisły, a następnie szybki nawrót i dobre 500 m pod górę. Przed bufetem podobna sytuacja miała miejsce jeszcze raz, na wysokości Gąbinka (widok na rzekę stamtąd piękny, choć króciutki), aczkolwiek znak ostrzegawczy „uwaga stromy podjazd” słusznie został potraktowany z rozbawieniem ;)
Za bufetem wypłaszczyło się niemal zupełnie, do tego miejscami drastycznie spadła widoczność – rosnąca na 2-3 metry wzwyż kukurydza tworzyła egzotyczne korytarze zza których kolarze wyłaniali się niespodziewanie. Jak to bywa u nas w zwyczaju – w napojonych ciałach przybyło mocy i poszło kilka mocniejszych zaciągów, które skutecznie podzieliły kolorowe peletoniki (u Panów wcześniej, a u zgodnie kręcących Pań dopiero pod koniec). Na 3,2 km przed kreską wszyscy zjechali na boczną drogę i zaczęło się pełne czarowania kołowanie do finiszu – Panowie z dzikim wrzaskiem wpadli w siódemkę, a Panie w chichotach dwa razy po dwie. I takie to było kujawskie ściganie vel frajdowanie! :)
Wszystkim Uczestnikom w pierwszej kolejności serdecznie gratulujemy pojemnych brzuchów i umiejętności nie-liczenia kalorii w strefie karmienia ;) Dziękujemy Wam pięknie za wspólną zabawę i świetnie spędzoną sobotę – do następnego! :)
Serdeczne podziękowania składamy też wszystkim, którzy organizacyjnie bądź finansowo przyczynili się do powodzenia rajdu:
Gospodarzom rajdu: Gmina Aleksandrów Kujawski, Gminny Ośrodek Kultury w Służewie, Panie z Koła Kobiet Aktywnych w Służewie.
oraz Partnerom Cyklu: Carlsberg Polska (marki KARMI i SOMERSBY), SALCO Therapy, MARTOMBIKE, GOG Eyewear, Deli Tire Polska oraz Radello Sport (marki Sportsbalm i Dextro Energy).








































































































































