Gdy sięgnąć pamięcią wstecz to okaże się, że podczas rajdów rozgrywanych „na dalekiej Północy” Matka Natura często dawała nam popalić! Kartuzy, Białogard, Drawno, Miastko, Polanów… Kto był – ten pamięta! Niektórzy mówili, że to wina późnych, przeważnie wrześniowych terminów – no to przyjechaliśmy w maju! I okazało się, że Malbork nie chciał być gorszy – i na tle swych poprzedników też postanowił się wyróżnić i zapisać mocno w pamięci. Dlaczego akurat porywistym wiatrem, a nie wiosennym słońcem i przyjemną temperaturą? Tego pewnie tak łatwo się nie dowiemy…
Ale nie ma co psioczyć znad klawiatury, bo pomimo trudnych warunków zabawa jak zwykle była że hej! Na wysokości zadania w pierwszej kolejności stanęli oczywiście niezawodni i pozytywnie zmotywowani Uczestnicy. Gościnni Pomorzanie zaraz udzielili kilku cennych porad o tajnikach kolarskiego windsurfingu, a przyjezdni z innych części kraju wcale nie chcieli być dłużni i ochoczo wychodzili na zmiany. Szczególnym powodzeniem (choć przy zachowaniu daleko idącej ostrożności) cieszyła się jazda w grupach. Sporej radości i pożytku przysporzyły też starannie hodowane przez lata dodatkowe kilogramy – tym razem to właśnie ci najsłuszniej zbudowani byli obiektem westchnień i zazdrosnych spojrzeń. Podobnie jak rzepak, którego połacie regularnie żółciły się raz po jednej, a raz po drugiej stronie drogi (choć rzadko po obu). W krajobrazie przeważały pola i łąki, szeroko rozpostarte na łagodnych zboczach Moreny Żuławskiej. Nadzieje na bardziej osłonięte fragmenty były z góry skazane na niepowodzenie, albowiem wysadzanych drzewami przepięknych alei tu nie brakuje, ale lasy są jednak rzadkością (nieco więcej ich było na dystansie Podróżniczym), a teren jest z reguły otwarty.
Początek jazdy może i budził pewne podejrzenia, ale większych kłopotów nie sprawiał. Wyjazd z Malborka na Iławę „ustawiony” był raczej korzystnie i przemknął nadspodziewanie szybko. Ale już odcinek z okolic Starego Targu pod sztumskie Górki przystopował bez wyjątku wszystkich – nawet grupa Szybkościowców posuwała się jak żuczki w oleju, choć jednocześnie miny mieli tęgi i nic a nic nie dawali po sobie poznać ;) Kto już skręcił na Prabuty odczuwał wyraźną ulgę, choć tańce na bocznych podmuchach do łatwych wcale nie należały. Żeby jednak nie było wątpliwości: środkowa część trasy wymagała naprawdę sporego wysiłku i ogromnej wręcz odporności na „całą niesprawiedliwość tego świata”. Za to gdy ktoś już dotarł nad Wisłę i Nogat, a następnie obrócił się na śluzie w Białej Górze – to w krótkim momencie doznał cudu przemienienia. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły wszystkie troski, a pod siodełko poszły takie wiatry, że w terenie zabudowanym (mimo płaskiego profilu) nie raz trzeba było kontrolnie przyhamować, żeby nie przypłacić zabawy mandatem ;) Podobnie wjazd na finiszową kreskę – gdzie wszyscy w myślach już objadali się pysznie zapiekanym makaronem i dawno odpuścili pedałowanie – na niejednym liczniku pokazał ponad 60 km/h! (zainteresowanych szczegółami sportowej rywalizacji odsyłamy do tabeli z kompletem wyników, którą zamieszczamy poniżej )
Gratulacje za podjęcie tego niełatwego wyzwania należą się bezwzględnie wszystkim startującym! Jednocześnie chcemy Wam podziękować za wspólnie spędzony dzień i życzyć wielu rowerowych przygód, choć może już nieco łatwiejszych! ;)
Natomiast za wsparcie w organizacji składamy serdeczne podziękowania:
Gospodarzom rajdu: Miasto Malbork oraz Centrum Aktywnego Wypoczynku w Malborku
oraz Partnerom Cyklu: GOG Eyewear, SALCO Therapy, Carlsberg Polska (marki KARMI i SOMERSBY), Radello Sport (marki Sportsbalm i Dextro Energy), Deli Tire Polska oraz MARTOMBIKE.
Kamila fotografuje
[dziękujemy!]





























































































































