
Nadszedł wreszcie ten dzień, kiedy i nam porządnie zaświeciło słońce! Trochę musieliśmy czekać, bo małopolski etap ze startem i metą przy Parku Zdrojowym w Ciężkowicach był już szóstym w tegorocznej edycji (a tak naprawdę to nawet ósmym!) – ale lepiej późno, niż wcale!
Na Pogórze Ciężkowickie zawitało całkiem liczne grono sympatyków kolarstwa i jazdy w pięknych okolicznościach przyrody – po części zapewne zaciekawione, jakież to atrakcje mogliśmy przygotować na tych relatywnie mało znanych południowych rubieżach powiatu tarnowskiego. Pasma Brzanki może i próżno szukać w czołówce popularnych destynacji, ale dzięki temu wciąż można je przemierzać i kontemplować w spokoju (chyba że akurat jest pora powrotów z kościoła…). Dla przeciwwagi podjazdów pod „Kamień” czy „Ostrą” mamy w Polsce bez liku, więc to też żaden znak rozpoznawczy. Nie wiemy co tak naprawdę udało Wam się zapamiętać, ale jedno jest pewne – Ciężkowice spełniają zawartą w nazwie obietnicę (już sam dojazd na parking dostarcza wrażeń i daje do myślenia ;) ), a w Kwiatonowicach choćby niewiadomo jak pachniało kwiatami, to łatwiej przez to nie będzie! Czego natomiast nie udało Wam się zapamiętać – to dooglądacie sobie na zdjęciach :)
Całą zabawę rozpoczęliśmy od wysłania Podróżników na malowniczą pętlę po terenach Gminy ukrytych jeszcze bardziej na uboczu, dzięki czemu mogli zajrzeć do Bruśnika, Falkowej, Kąśnej czy Jastrzębi. W niedzielne dopołudnie odrobinkę pachniało tam przygodą i małym końcem świata, który niespodziewanie odnalazł się na szczycie w Jasiennej. Po około 2 godzinach wrócili zadowoleni i złaknieni dalszych eksploracji, więc wmieszali się w akurat startującą grupę zasadniczą i ochoczo pomknęli dalej.
Żeby jednak na trasie nie było zbyt tłoczno, to od samego początku postawiliśmy dwa „progi zwalniające”, o długości ok. 2-3 km każdy ;) Dzieła selekcji dokonał już pierwszy z nich, a drugi rozwiał ewentualne złudzenia. W ten oto sposób uformowały się kilkuosobowe grupki, które w miarowym tempie wesoło poruszały się do przodu. Skoro na 114km uzbierało się 2.000m przewyższenia, to „nie było przypadku” i każdy miał okazję się wykazać. W ten pagórkowaty rollercoaster udało się też wpleść 3-4 przyjemne wypłaszczenia, z których 2 miały tendencję spadkową i pozwalały albo złapać oddech, albo solidnie się rozpędzić (zwłaszcza z Zalasowej do Lubczy robota szła na wysokich obrotach!). Z kolei swego rodzaju płaskowyż łączący Szerzyny i Rzepiennik Biskupi naprawdę pięknie wije się pośród łąk i pól, co chwila odsłaniając nową panoramę okolicznych wzgórz. Na zjazdach i podjazdach widoków też nie brakowało, choć czasem trzeba było kontrolować prędkość, zachowanie w zakrętach – a z drugiej strony tętno oraz ilość łapczywie pochłanianego powietrza. Mamy jednak nadzieję, że mimo wysokiej intensywności ponad miarę Was nie zmęczyliśmy (nawet na trasie „z nazwy Rekreacyjnej”), a zaplanowane wspinaczki były od siebie na tyle różne, że się nie dłużyły i nie zdążyły się znudzić!
Były więc zmiany tempa, kierunku, krajobrazu…; Były pola, łąki oraz lasy; Bywało przestronnie i szeroko – ale też i ciaśniutko; Przeważnie było miarowo i spokojnie, ale bywało też [bardzo] stromo i – nie ma co ukrywać – naprawdę ciężko! Ale mimo zadyszek, bólu i litrów wylanego potu – było też wesoło, towarzysko i zdaje się że znów bez większej spiny :) Natomiast jeśli czegoś nie było – to dajcie znać, następnym razem postaramy się załatwić!
Ach! Co jeszcze było – to wielu chętnych do odniesienia triumfu w naszej zabawie. I tu spore zaskoczenie, bo na czele dystansu sportowego kręciła ta sama dwójka, co dzień wcześniej na Podkarpaciu (choć tym razem w tercecie) – trochę szok i niedowierzanie, ale widać motorki w Bianchi dzień po dniu spisują się bez zarzutu ;) (zainteresowanych szczegółami sportowej rywalizacji odsyłamy do tabeli z kompletem wyników, którą zamieszczamy poniżej )
Dziękujemy Wam pięknie za świetną zabawę, rozsądek na trasie i wspólnie spędzoną niedzielę! Gratulujemy świetnej dyspozycji i kosmicznych wyników, a przede wszystkim wesołego i pozytywnego nastawienia :) Specjalne słowa uznania za wytrwałość należą się Trójce Muszkieterów, którym przejechanie trasy rekreacyjnej zajęło 7 godzin, bo w rowerze Roberta już na początku zabawy zepsuła się przerzutka (!)
Natomiast za wsparcie przy organizacji składamy serdeczne podziękowania:
Gospodarzom rajdu: Gminie Ciężkowice, Centrum Kultury i Promocji Gminy Ciężkowice, Park Zdrojowy w Ciężkowicach oraz Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Małopolskiego,
oraz Partnerom Cyklu: SALCO Therapy, Carlsberg Polska (marki KARMI i SOMERSBY), Radello Sport (marki Sportsbalm i Dextro Energy), Deli Tire Polska, MARTOMBIKE oraz GOG Eyewear.
Piotr Ostachowski / Exploremore
(dziękujemy!)
































































































































































