GPA lubelskie – Zwierzyniec, 31 lipca 2021



Za Roztoczem stęskniliśmy się bardzo, dlatego po dwuletniej przerwie z dużą radością ponownie zawitaliśmy do Zwierzyńca. Wy najwyraźniej również zatęskniliście, bo stawiliście się licznie i co najważniejsze – niezwykle wesoło! Rekordowa z perspektywy dotychczasowych etapów okazała się być zwłaszcza ilość chętnych na ponad 200-kilometrową Trasę Podróżniczą – i to pomimo kilku rezygnacji w ostatniej dosłownie chwili (ostatecznie na najdłuższą rundę wybrało się 25 Uczestników).

Po przepięknym poranku temperatura wzrastała z godziny na godzinę, więc do startu wszyscy skrupulatnie szykowali się w cieniu okolicznych drzew i budynków. Wyjazd na trasę wiele w tej kwestii nie zmieniał, bo pierwsza część w większości prowadziła przez gustownie zalesione rewiry Roztoczańskiego Parku Narodowego (w przewidzianej na drugą część „Krainie Chrząszcza” było tych lasów nieco mniej, ale teren też nie był taki zupełnie otwarty). Przed startem wiele osób zadawało sobie pytanie, cóż to za wzniesienia wyrosły nagle w okolicy, ale Ci którzy jechali z nami we wcześniejszych edycjach musieli się uzbroić w cierpliwość prawie aż do bufetu, bo pierwsze 36km było już dobrze znane.

Może kiedyś zdecydujemy się pojechać w drugą stronę, ale póki co po wyjeździe ze Zwierzyńca serwujemy Sochy i Szodzy. Ponieważ nachylenie nie przekracza tam kilku procent, to czoło idzie „z blatu”, a ciche posapywania słychać dopiero pod koniec stawki. Po zjeździe do Tereszpola miłośnicy dłuższych dystansów odbili w lewo na absolutnie fantastyczną leśną pętlę przez Górecko, a wszyscy pozostali pojechali w prawo podkręcać średnią prędkość na biegnącej lekko w dół drodze przez Panasówkę i Hedwiżyn. Dalej przez Dyle sunie się z radością – i jakoś zawsze udaje nam się utrwalić tę radość na zdjęciach. Za Cyncynopolem lekkiego stracha napędza prześliczna serpentynka pnąca się w górę w rytmie 6-8%. I faktycznie – komu zadrży tu noga i puści koło (choćby na wypłaszczeniu przed szczytem wzniesienia), to przepada z kretesem. I nie ma znaczenia, czy przez 4,5km z Żelebska na Kąty są dziury (jak było przedtem), czy nowiutki dywanik (jak jest teraz) – rozpędzona grupa mknie tutaj tak, że trudno samochodem dogonić (bo na większości odcinka obowiązuje ograniczenie do 60 km/h). We Frampolu i Radzięcinie wiele się nie dzieje – co najwyżej przejazd przez „krajówkę” i rozjazdy tras (kto nie czyta oznakowań – ten się niestety gubi). Na bufet wszyscy dojeżdżają szczęśliwi, wypoczęci i gotowi dalszych wyzwań.

Skoro zapowiadali deszcz, to kiedyś musiał zacząć padać. Szkoda tylko, że akurat na najciekawszych tego dnia zjazdach i podjazdach (tak, tak – oczywiście wiemy, że “będzie to trzeba kiedyś powtórzyć!”). Szkoda też, że zamiast przelotnej burzy zaniosło się na dobre i leje przez 3 godziny… Na szczęście legendarny rozsądek naszych Uczestników bierze górę i obywa się bez szkód na ciele i rowerze. W obliczu ostrożności na zjazdach – dopiero podjazdy sprawiają, że zaczynają się tworzyć grupki. Takie nie za małe i nie za duże – w sam raz po kilka osób. Gdyby porządku w peletonie nie zaprowadziła Hosznia Abramowska, to pewnie uczyniłaby to Teodorówka. A gdyby i to nie pomogło, to ochronę przed grupowym sprintem miała stanowić Szperówka. Litości jednak nie było i każdy z wymienionych podjazdów (a także kilku pomniejszych) pochłaniał swoje „ofiary”. Niektórzy na widok znaków z napisem 11% przecierali okulary ze zdumienia i pytali, czy to przypadkiem nie jest już rajd na Podkarpaciu. Z kolei wspomniana wyżej Szperówka okazała się nie tyle deską ratunku, co raczej pontonem bez dna, bo na wiodącym od Gorajca do Szczebrzeszyna odcinku lało chyba najmocniej, a miejscami woda płynęła po jezdni strumieniami…

Na szczęście mało sprzyjające warunki wzmocniły więzi towarzyskie, a część Uczestników przekraczała linię mety ciesząc się jak dzieci i chichrając w najlepsze. Przez chwilę do śmiechu nie było liderującej ósemce, która losy etapu postanowiła rozstrzygnąć na poważnie rozgrywając zacięty sprint finiszowy. O końcowej kolejności musiała aż zadecydować analiza „klatka po klatce”, która jako zwycięzcę wskazała Marcina Trojanowskiego (AGH Kraków). Drugim miejscem musiał w tej sytuacji zadowolić się Sebastian Grela, a trzecim Arkadiusz Wiśniewski (obaj Zamość).

Co ciekawe, w podobnym tempie co Szybkościowcy (ok. 36 km/h) swoją trasę pokonali najszybsi Podróżnicy. Z finałowej trójki jako pierwszy kreskę przeciął Rafał Pruciak (BB Best Bike, Piekary Śląskie), drugi był Marcin Mystkowski (Legion Serwis, Warszawa), a trzeci Marcin Sieńko (BSk Miód Kozacki, Tereszpol). Jako usprawiedliwienie przyjmujemy fakt, że dodatkowe 90 km ich trasy prowadziło w terenie płaskim, a nawet lekko z górki i z wiatrem – inaczej pewnie musielibyśmy ich zdyskwalifikować ;)

Mimo sporej konkurencji wśród Pań, podium zostało zdominowane przez nasze stałe bywalczynie. Na Szperówce najwyższy bieg wrzuciła Asia Skorupa (Innergy Team, Bęczarka) i odjechała nie tylko Koleżankom, ale w ogóle niemal całej swojej grupie Zapalonych Frajdowców (jeden Paweł co się wybronił). Próba pościgu w wykonaniu Kamili Bujko (Warszawa) wystarczyła w sam raz na II miejsce, a Ewa Bryant (Wisła) ukończyła rajd z III wynikiem (z „debiutantek” najdłużej w tej rywalizacji liczyła się dzielnie broniąca honoru Gospodarzy Anna Aftyka z Lublina).

W klasyfikacji generalnej na pierwszych 2 miejscach bez zmian – choć Bartek Grodecki (Dziurów) tym razem odrobił 5 cennych punktów do Sebastiana Gruszki (Gdańsk). Z kolei pod nieobecność Bartka Pietrasa na 3. miejsce wskoczył Krzysztof Opara (Nowogród Bobrzański) 🏆🥇🥈🥉🏆

Wszystkim Uczestnikom pięknie dziękujemy za wspólną roztoczańsko-zwierzyniecką zabawę i gratulujemy bezapelacyjnie znakomitej postawy, szczególnie determinacji w dotarciu na metę mimo naprawdę niełatwych warunków pogodowych! Jak już przesuszycie stroje, to zapraszamy ponownie!

A za wsparcie przy organizacji składamy natomiast uprzejme podziękowania Gospodarzom wydarzenia (czyli Miastu Zwierzyniec wraz z Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną), Partnerom całego Cyklu (sponsorowi nagrody głównej – FALCON Wheels, sponsorom nagród etapowych – GOG EyewearMartombikeDeli Tire i dostawcom “magicznych eliksirów” – ActivLabRadello) oraz Patronom (Ministerstwo SportuPolska Organizacja TurystycznaRowerem przez PolskęMagazyn bikeBoardVelonews.pl i Cykloturysta.pl)



📸 Zdjęcia: Joanna z Gold-Rent.pl Team 📸