Na łowickie wycinanki zajechaliśmy w naszej dotychczasowej historii zupełnie po raz pierwszy. Oczekiwania względem planowanej tu trasy od początku były spore, a wyzwanie by pogodzić wszystko naraz – jak to zwykle wbrew pozorom bywa – okazało się wcale niełatwe. Zadanie tradycyjnie polegało na tym, żeby było ładnie, szybko, nieruchliwie – i żeby jeszcze w to wszystko zgrabnie wpleść elementy Parku Wzniesień Łódzkich. Ponieważ jednak pętelka najbliższa powyższemu opisowi musiała by liczyć 140-150 km, to… udało się po[łowicz]nie ;)
Pomimo umiarkowanie zachęcającej szaro-październikowej aury na starcie stawiło się całkiem liczne grono. Najwyraźniej część Uczestników postanowiła wykorzystać ostatnią szansę na start w tegorocznej edycji, a część sprawdzić jaką to trasę ostatecznie udało się wytyczyć. I na początek już miłe zaskoczenie – może laskiem miejskim mniej, ale kolejnym (tym na Parmę) już wyraźnie bardziej. W ogóle pierwsze 20-30 kilometrów okazało się przyjemną niespodzianką, gdy zamiast w większości „gołych” o tej porze roku pól w otoczeniu przeważały kolorowe liście oraz pociągnięte lekko pastelową nutą reymontowskie krajobrazy. Gdy oczy się już oswoiły, a nogi znalazły licznych towarzyszy podróży – gdzieś na wysokości Makowa nastąpił nagły zwrot i rozpoczęło się nieśmiałe falowanie.
Obiektywnie rzecz biorąc, napotykane pagórki przeważnie nie stanowiły większych trudności. Ale parokrotne przeturlanie się przez „szczyt” na pełnych obrotach miało przynieść skutek nieco później, gdy ten jeden-jedyny raz podjazdu było kilka metrów więcej, a nachylenie zyskało dodatkowe 1-2%. Ponadto, z upływem czasu trasa zaczęła ochoczo wywijać się i kluczyć – należało więc zachować czujność i gotowość do wciąż powtarzającego się hamowania i przyspieszania. W takich okolicznościach pewnie nieco trudniej było doceniać towarzyszące walory przyrodnicze, a nieco szerzej w tym zakresie mogliby się prędzej wypowiedzieć uczestnicy dystansu podróżniczego, którzy w drodze na Kopankę i Kalonkę mieli wyraźnie więcej okazji, by przyjrzeć się otoczeniu. Pośród ciekawszych fragmentów na pewno warto wspomnieć szybką jazdę przez Słupię na Jeżów, podjazd częściowo nowiutkim asfaltem pod arboretum w Rogowie (i zjazd przez Olszę), atak na Pieńki Henrykowskie i podsyberyjskie kwadraty, czy osławione górskimi premiami pola 4-K (Kołacin, Kołacinek, Koziołki i Kamień). Kołowanie na finisz też miało swój zakręcony klimat – szczególnie ta szykana na 200m przed „kreską” ;)
Losy sportowej rywalizacji próbowały tego dnia rozstrzygnąć się kilkukrotnie, ale próby odjazdów notorycznie kończyły się fiaskiem. W sukurs przyszedł dopiero ostatni i jednocześnie najdłuższy podjazd, po którym uformowała się 8-osobowa czołówka. Pozostające do mety blisko 30 km niemal płaskiego terenu było autentyczną próbą sił i przeciągania liny, ale ostatecznie uciekinierzy wypracowali ponad minutę przewagi i zabawę o podium rozstrzygnęli w takim okrojonym składzie. Po zaciętym sprincie z całej ósemki jako pierwszy zameldował się Marcin Trojanowski (Kraków, AGH Cycling Team), drugi był zwycięzca całej edycji 2021 Bartłomiej Grodecki (Dziurów, PGE Obrót), a trzeci… zwycięzca z roku 2018 Dawid Koza (Kochanowice, Grupetto Lubliniec). Wśród kobiet najszybsza okazała się Klaudia Kowalska (Siedliska, Innergy Team) przed Kamilą Bujko (Warszawa), a trzecia tego dnia Ewa Bryant (Wisła) dotarła kilka minut po koleżankach. Z kolei na dystansie podróżniczym ponownie tryumfował Jarek Kołodziejczyk (Brzoskwinia, Cyklo Jura Zabierzów), który wyprzedził Daniela Mieczkowskiego (Grudziądz) i Grzegorza Rózgę (Władysławów).
Jako że łowicki rajd był ostatnim w tegorocznym cyklu, to poznaliśmy też laureatów całej edycji 2021 i… dekoracja troszkę nam się wydłużyła ;) Końcowe wyniki można prześledzić w Klasyfikacji Generalnej, a podsumowanie znajdzie się w osobnym wpisie, dlatego tutaj tylko wspomnimy, że po 16-etapowej batalii po zwycięstwo sięgnął Bartłomiej Grodecki, drugi był Sebastian Gruszka, a trzeci Krzysztof Opara. Spośród Pań najwyżej „w generalce” uplasowały się Kamila Bujko, Ewa Bryant i Klaudia Kowalska. WIELKIE BRAWA!!
Za świetnie spędzony dzień pięknie dziękujemy wszystkim Niedzielnym Rowerzystom, którzy w poszukiwaniu wrażeń i emocji postanowili przyłączyć się do naszej zabawy. Gratulujemy osiągniętych wyników oraz uporu w dążeniu do mety – i zapraszamy ponownie przy kolejnej okazji!
Za wsparcie przy organizacji składamy natomiast uprzejme podziękowania Gospodarzom wydarzenia (czyli Miastu Łowicz oraz Ośrodkowi Sportu i Rekreacji w Łowiczu), Partnerom całego Cyklu (sponsorowi nagrody głównej – FALCON Wheels, sponsorom nagród etapowych – GOG Eyewear, Martombike, Deli Tire i dostawcom “magicznych eliksirów” – ActivLab, Radello) oraz Patronom (Ministerstwo Sportu, Polska Organizacja Turystyczna, Rowerem przez Polskę, Magazyn bikeBoard, Velonews.pl i Cykloturysta.pl).