GPA opolskie – Brzeg, 22 sierpnia 2021



Do opolskiego Brzegu dopłynęliśmy w naszej historii po raz pierwszy, choć nieodległe tereny Stobrawskiego Parku Krajobrazowego są nam świetnie znane już z edycji 2017-2018. Ale debiut to debiut – nowe miasto, nowi ludzie, nowe zwyczaje. Niby zawsze może przytrafić się coś nieoczekiwanego – ale podczas debiutów przytrafia się jakby częściej ;)

Przeważnie mamy ten przywilej, że mimo weekendu na powitanie naszej wesołej gromady przybywa przedstawiciel lokalnego Samorządu, czyli Gospodarza Rajdu – nie raz jak wiecie pojawia się nawet w roli Uczestnika. W Brzegu na goszczący nas stadion Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji postanowił osobiście zawitać Burmistrz Miasta Jerzy Wrębiak. Gospodarz przybył wyjątkowo obładowany, albowiem pod jedną pachą dzierżył stylowy miejski rower, a pod drugą – wyjątkowego gościa, którym okazał się Wojciech Pszczolarski, czyli nasz znakomity torowiec, medalista Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy oraz niedawny olimpijczyk z Tokio. Po tradycyjnej odprawie i okolicznościowej wymianie uprzejmości nastąpił start, a Uczestnicy w podgrupach zaczęli wyruszać na trasę. Mimo upływających kilometrów, nikt jednak nie miał odwagi wyprzedzić jadącego na czele Burmistrza, który oceniając charakter wydarzenia – słusznie dostrzegł jego rekreacyjny aspekt. Tylko że po kilku minutach takiej niespiesznej jazdy peleton zaczął powiększać się ponad miarę – i wówczas stery przejął drugi z naszych gości – dla odmiany słusznie dostrzegając sportowy charakter wydarzenia ;)

Pedałowanie w dużej grupie rządzi się oczywiście zupełnie innymi prawami i bez większego wysiłku można osiągać całkiem spore prędkości. Ale kiedy „na płaskim” wskazania licznika zaczynają przekraczać 50 km/h, to ogonek amatorskiego peletonu naciąga się jak struna – a potem pęka i traci dystans w okamgnieniu. Z kolei podbudowani i zachęceni takim obrotem sprawy Szybkościowcy – nieco wygłodniali po pierwszych kilometrach – jeszcze mocniej zaczęli naciskać na pedały. Sytuacja wróciła więc „do normy” równie szybko, co się pojawiła – z tą tylko różnicą, że większość Uczestników rozpędzona była do wcale niemałych prędkości, których utrzymaniu sprzyjał profil etapu – najbardziej płaski w całej tegorocznej edycji.

W większości przypadków można chyba zaryzykować twierdzenie, że gdyby nie bruk i rondo w Świerczowie, to przeszło 20-kilometrowy odcinek od rezerwatu Lubsza do Domaszowic przeleciałby niemal niezauważony. Minimalny ruch, szeroka droga i rozciągające się za horyzont pola i łąki mijały przyjemnie, choć dla wielu obserwacja otoczenia ograniczała się do pilnowania koła z przodu. Na kolejnej „długiej prostej” do Wołczyna tempo co prawda specjalnie nie spadło, ale „już się ułożyło”, już było spokojniej.

Po nieco ponad 50 km jazdy przyszedł czas na „wjazd do Puszczy”. Takiego nagromadzenia drzew chyba mało kto się spodziewał, dlatego mniej więcej pośrodku, w jednym z niewielu miejsc gdzie „przebijało niebo” urządziliśmy bufet – by odpoczęły nie tylko nogi i płuca, ale też by oczy wyszły z powrotem na światło dzienne. W końcu na tym gęsto zalesionym terenie spędzaliście godzinę i więcej, bo przecież urokami trasy cieszyli się nie tylko ci jadący szybko i bardzo szybko, ale również Podróżnicy oraz Frajdowcy Rekreacyjni, którym aż tak bardzo się nie spieszyło. Oprócz atrakcji Stobrawskiego Parku Krajobrazowego najwięcej do odwiedzenia mieli wspomniani Podróżnicy, albowiem na wydłużonej do 200km trasie zaliczyli dodatkową porcję Parku, zaporę na Odrze w Chróścicach (podobno wszyscy grzecznie zastosowali się do znaków i pokonali ją pieszo), odcięty od świata rezerwat Kokorycz, a także miły dla oka Grodków, z którego rozpoczęło się już intensywne kołowanie w stronę mety.

Na „kresce” w Pogorzeli chronologicznie jako pierwsi pojawili się Uczestnicy dystansu Rekreacyjnego, ale zgodnie z założeniem – sportowej rywalizacji u nich nie było. „Finisz z grupy” spodziewany był na dystansie Sportowym, ale batalia „o złoto” rozegrała się na wcześniejszych kilometrach. Za Popielowem najwyższy bieg włączył bowiem nasz olimpijczyk, któremu do koła doskoczył jeden z lokalnych mocarzy śmigających w grupie Rycerzy Rolanda. Duet współpracował zgodnie, odjazd się udał, a ręce w tryumfalnym geście uniósł Michał Wiecha (Wojciech Pszczolarski został zdyskwalifikowany za zabawy telefonem ;) ). Co ciekawe – Michał bezbłędnie wykończył zadanie zapoczątkowane przez pana Burmistrza, albowiem na co dzień jest… pracownikiem Urzędu Miasta w Brzegu!

Kolarskie iskry poszły za to w walce o dwa pozostałe miejsca na podium. Szum nadjeżdżającego pociągu słychać było z odległości niemal kilometra, a mimo chrapki miejscowych na kolejne łupy – z czołowej grupy najszybciej finiszowali Marcin Trojanowski (Kraków, AGH) i Szymon Sobel (Tarnowskie Góry, TG Cycling Team). Jak mocna była to końcówka niech świadczy fakt, że jako czwarty finiszował jeden z najaktywniejszych tego dnia (jeśli nie najaktywniejszy) Michał Kowaliński z Baranowa, a jako piąty – Przemysław Skowron (CykloOpole), zwycięzca dwóch opolskich rajdów z poprzednich lat.

W stosunkowo licznej grupie Podróżników również gościliśmy w Brzegu wiele znanych nam twarzy. Najszybciej trasę ukończył Rafał Pruciak (Piekary Śląskie), czym powtórzył swój sukces z lubelskiego Zwierzyńca. Zaciętą walkę o drugą lokatę wygrał Mateusz Małkowski (Wodzisław Śląski, Centrum Dietetyki i Poradnictwa Żywieniowego), który po kilku udanych startach na dystansie podstawowym zamarzył sobie spróbować „czegoś dłuższego”. Jako trzeci finiszował nieco już zmęczony trudami weekendu Marcin Mystkowski z Warszawy – ten sam, który dzień wcześniej okazał się bezkonkurencyjny w Sudetach Wałbrzyskich. Warto odnotować, że na turystyczne 200km wybrała się „jedna Rodzyneczka” – Agnieszka Kosiec od początku jechała równiutko i konsekwentnie, a cel osiągnęła śpiewająco!

Dzięki finiszowi Zapalonych Frajdowców dorobiliśmy się też swoich Roglicia i Alaphillipe’a. Otóż Wojtek Gawliczek sprint wyprowadził znakomicie, ale z celebracją grubo przestrzelił i na kresce zdążył uprzedzić go jeszcze „finiszujący jak należy” Łukasz Kobus. W przypadku większego niezdecydowania kolegów pogodzić mogła jeszcze Klaudia „Cludii” Kowalska (Siedliska), ale sprint który zapewnił jej zwycięstwo wśród Kobiet – na chłopaków już nie wystarczył. Druga tego dnia Anna Madej (CykloOpole) przemknęła kilka sekund później, a trzecia Katarzyna Poloczek (Kraków) zdążyła jeszcze przed oberwaniem chmury – co nie udało się niestety kilkunastu osobom próbującym jak najdłużej cieszyć się urokami trasy (na szczęście nikomu nic poza przemoczeniem się nie stało).

A na koniec tej historii jeszcze raz pięknie Wam dziękujemy za wspólnie spędzoną niedzielę i świetną zabawę oraz gratulujemy wyników, osiągnięć i odpowiedniej determinacji w ukończeniu tej niekrótkiej trasy, ale przede wszystkim – pozytywnego i wielce frajdownego nastawienia!

Za wsparcie przy organizacji składamy natomiast uprzejme podziękowania Gospodarzom wydarzenia (czyli Miastu BrzegPowiatowi Brzeskiemu oraz Samorządowi Województwa Opolskiego), Partnerom całego Cyklu (sponsorowi nagrody głównej – FALCON Wheels, sponsorom nagród etapowych – GOG EyewearMartombikeDeli Tire i dostawcom “magicznych eliksirów” – ActivLabRadello) oraz Patronom (Ministerstwo SportuPolska Organizacja TurystycznaRowerem przez PolskęMagazyn bikeBoardVelonews.pl i Cykloturysta.pl).



📸 Bartosz Bober Fotografia 📸