Rajd #14 – pomorskie


 

Przyroda jednak jest nieokiełznana! Podczas pomorskiego rajdu w powietrzu wibrowała taka moc, że aż się niektóre zdjęcia porozmazywały. Oprócz energii ze słońca (grzało!), wiatru (wiało!) i wody (szumiało!), swoje gigawaty w malowniczej Dolinie Słupi wykręcili również Uczestnicy XIV etapu naszej tegorocznej zabawy.

Po spokojnej i ostrożnej rozgrzewce wiodącej ulicami Słupska, kolorowy peleton łapczywie chwytał kolejne kilometry z zapałem kręcąc w cieniu leśnej gęstwiny – a przy tym niezbyt odpuszczając w otwartym terenie. Droga do Głobina przez Krępę Słupską – niemal pusta i w początkowej fazie prosta jak strzała – wręcz zachęcała, aby “docelową prędkość podróżną” osiągnąć bez zbytnich ceregieli. Nie było się też co ociągać na następnym odcinku – do Dębnicy Kaszubskiej – więc dopiero po wjeździe na węższe trakty Parku Krajobrazowego nastał czas na lekkie uspokojenie i rzeczową obserwację – “czoło” nieco zeszczuplało, a “ofiarom” wysokiego tempa przyszło szukać miejsca w kolejnej grupie. Dłuższych okazji na wyrównanie oddechu było jednak niewiele, bo ciągle coś się działo – najczęściej w paradę wchodziły krótsze i dłuższe wzniesienia, które ku wyraźnej uciesze Startujących regularnie urozmaicały trasę.

Co innego aspekty widokowe. Kto miał czas i ochotę nacieszyć oczy i uszy otaczającą przyrodą – z pewnością nie mógł narzekać. Zgodnie z przewidywaniami, do gustu najbardziej przypadły Wam dwa odcinki przecinające w poprzek Dolinę Słupi (czyli Dębnica Kaszubska – Jezierze i Kołczygłowy – Motarzyno) oraz wiodący na południe, łącznie 20-kilometrowy “suplement” z nawrotką w Łubnie. Swoje grono zwolenników miał także fragment Borzęcino-Głobino, a uroku trudno też odmówić wspomnianej wcześniej bocznej drodze “z” i “do” Słupska. Warunki do jazdy turystyczno-krajoznawczej były znakomite, choć po 2-3 godzinach zaczęła dawać o sobie znać wysoka temperatura. W drugiej części dystansu bidony wysychały znacznie szybciej niż na początku, a niektórzy chętnie korzystali z możliwości dodatkowego tankowania między bufetem a metą.

Emocje towarzyszące sportowej rywalizacji tradycyjnie już nasiliły się właśnie po bufecie. Nastąpiło kilka mocniejszych szarpnięć, a spełnioną zapowiedzią że coś się święci – i jednocześnie poważnym testem prawdy – okazał się najtrudniejszy tego dnia podjazd z Gałąźni Małej do Wielkiej. Później liczniki liderów coraz rzadziej schodziły poniżej 40 km/h i lista kandydatów do końcowego tryumfu wyraźnie stopniała. Ostatecznie pierwszy na “kresce” zameldował się Henryk Bętlewski (Słupsk), drugi był Dawid Mallek (Rybienko), a trzeci Marcin Mystkowski (Warszawa). Spośród wyjątkowo licznej grupy Pań najmniej minut na trasie (mimo defektu) spędziła Magdalena Zinkowska (Wrząca), a niewiele więcej czasu na rozglądanie przeznaczyły Dorota Zelek (Słupsk) oraz Marta Bobrowska (Gdańsk).

Za wspólną zabawę oraz świetnie spędzony dzień pięknie dziękujemy wszystkim Uczestnikom. Pozostajemy pełni uznania dla Waszych rowerowych osiągnięć, a także uporu i woli ukończenia rajdu – szczególnie przez tych, którzy jako ostatni odbierali porcje kolarskiego makaronu. Do zobaczenia przy kolejnej okazji!

Serdeczne podziękowania składamy również tym, którzy przyczynili się do powodzenia rajdu rzeczowo i organizacyjnie – współgospodarzom wydarzenia (Miasto Słupsk, Słupski Ośrodek Sportu i Rekreacji, Powiat Słupski, a także Salon nc+ RUBIN), Partnerom całego Cyklu (MARTOMBIKE, GOGGLE, ALPINBIKE / SPORT ARSENAL) oraz Patronom (Ministerstwo Sportu i Turystyki, Polska Organizacja Turystyczna, PTTK, Rowerem przez Polskę, Magazyn bikeBoard).

Pomiar czasu: Protimer.pl / Korekty: RajdyDlaFrajdy

 

Zdjęcia: Arkadiusz Szadkowski (takiestory.pl) oraz Ania Gruszka