W poszukiwaniu przygód i nowych terytoriów dotarliśmy w tym roku daleko, daleko na północ, aż do Lidzbarka Warmińskiego. Trafiliśmy tam niby przypadkiem, ale jak w każdy piękny zakątek naszego kraju – na pewno nie bez przyczyny. Samo miasto swoją urodą, architekturą i historyczno-kulturalnymi atrakcjami przyciąga jak magnes, a okolica okazała się być równie malownicza. W zabytkowym i uporządkowanym otoczeniu bez trudu można spędzić wiele godzin, by następnie zanurzyć się w sielankowym klimacie łagodnych wzgórz. Jeśli mają być pola i łąki – to ciągną się aż za horyzont; jeśli ma być las – to aż kipi bujną i gęstą zielenią. W pakiecie udało nam się znaleźć wiele nowych asfaltów, które niekiedy układają się bardzo fantazyjnie i wprost zachęcają do dalszej jazdy (choć jednocześnie czasem podstępnie skrywają odcinki o koszmarnej wręcz nawierzchni). Najwidoczniej taka właśnie jest Warmia! ;)
Jak na przyjęte przez nas standardy przygotowana trasa była nieco dłuższa niż zazwyczaj – ale kto by się tym przejmował w maju, gdy słońce stoi wysoko, wkoło wszystko kwitnie, a temperatury zazwyczaj rozpieszczają i zachęcają do dalszych wędrówek. Zazwyczaj. Bo jak widać z powodzeniem można też trafić gdzieś w drugą połowę listopada… Gdy na niespełna 30 minut przed startem najdłuższego dystansu zagrzewaliśmy się w biurze rajdu z dwoma (!) Podróżnikami, to miny mieliśmy nietęgie… Ale wtedy w progu stanęły żądne rowerowej poniewierki Justyna i Małgosia – i sprawy na powrót nabrały właściwy obrót! Wkrótce zaczęli zjawiać się kolejni pozytywnie nastawieni Uczestnicy i Uczestniczki (jak choćby Natalia i Monika, które akurat w ten dzień postanowiły zaliczyć swój rajdowy debiut), więc dalej poszło już z górki :)
A skoro o górkach mowa… Na 130 kilometrach udało nam się uzbierać 1000 m przewyższenia, czyli tak całkiem łatwo wcale nie było. Zwłaszcza początek trasy pozwalał solidnie się rozgrzać, co tym razem wyjątkowo zgodnie zostało przyjęte z entuzjazmem. Najpierw zaciszne Łabno-Suryty, poprawka przez Żegoty i Modliny, najprawdziwsza w świecie serpentynka do Radostowa (gdzie nomen-omen „poszła akcja”, która skutecznie rozerwała i tak już nieliczną grupę Szybkościowców) i zwariowana jazda przez Studziankę i Frączki aż po Grądki. Gdyby ktoś przypadkiem nie zauważył, to ze wszystkich tych wzniesień rozciągały się kapitalne widoczki, dodatkowo hojnie przyozdobione połaciami żółciutkiego rzepaku.
Środkowa część trasy pozwoliła pewnie zaczerpnąć nieco oddechu, choć wtedy akurat uporczywie padająca mżawka przybrała na sile, a na odcinku Dobre Miasto – Orneta wiatr dokuczał najbardziej. W tej fazie najciekawiej mieli Podróżnicy, którzy zwiedzając najładniejsze i najlepiej wyasfaltowane drogi w okolicy mieli jeszcze okazję spojrzeć na „Warmińską Jerozolimę”, czyli Kalwarię w Głotowie. Z kolei końcówkę jednoznacznie trudniejszą mieli jadący trasę MINI, albowiem w okolicach Łaniewa asfalt był głównie z nazwy, a droga najlepiej wygląda na mapie. Jak jednak dowiedli bez wyjątku wszyscy Rekreacyjni Frajdowcy – po rozsądnym zredukowaniu prędkości przez teren nadleśnictwa przejechać się dało, a widok normalnej szosy od Runowa do Lidzbarka przyprawił o wzruszenie i najwyraźniej dodał skrzydeł. Podobnym animuszem wykazali się również ci jadący od Ornety – tym bardziej, że oni na stan nawierzchni już narzekać nie mogli (a dodatkowo zdaje się, że końcowe 30 km mieli z wiatrem). Sprinterskim popisom z zaciekawieniem przyglądali się też niedzielni kierowcy, którzy na ostatnich kilkuset metrach zamiast wyprzedzać – cierpliwie podążali za kolarzami, co najlepiej niestety widać na zdjęciach ;)
A jeśli chcecie dowiedzieć się komu dane było na Warmii najszybciej uporać się ze wszystkim przygotowanymi atrakcjami, to po komplet wyników zachęcamy spojrzeć do tabeli poniżej :
Fantastycznej postawy w tych niełatwych warunkach gratulujemy bez wyjątku wszystkim Uczestnikom. Dziękujemy za Waszą pozytywną energię, wspólną zabawę i razem spędzony dzień :)
W tym miejscu chcielibyśmy także podziękować tym, którzy wsparli nas w organizacji wydarzenia, a w szczególności:
Gospodarzom rajdu: Miasto Lidzbark Warmiński oraz Lidzbarski Dom Kultury
oraz Partnerom Cyklu: GOG Eyewear, SALCO Therapy, Carlsberg Polska (marki KARMI i SOMERSBY), Radello Sport (marki Sportsbalm i Dextro Energy), Deli Tire Polska oraz MARTOMBIKE.
Kamila fotografuje
[dziękujemy!]























































































































