Rajd XV – woj. podkarpackie


UWAGA! – nowy termin!

Pagórki i Dolinki Pogórza Przemysko-Dynowskiego – Dynów, 30 września 2017 r.

(dystans: 121,4 km; różnica wzniesień: 1.624 m)

 

Gdyby powyższa trasa miała okazać się zbyt wymagająca, można wziąć udział na dystansie „MINI”:

(dystans MINI: 84,8 km; różnica wzniesień: 952 m)

 

Nie bez powodu oczekiwania wobec takiego etapu jak podkarpacki są wysokie. Jest bowiem spora grupa rowerowych entuzjastów, która na jakiekolwiek hasło związane z górami reaguje mimowolnym drganiem brwi i przyspieszonym przebieraniem nogami. Wychodzą oni z założenia, że im ciężej tym przyjemniej, a trasa może wieść dokądkolwiek, byle dobrze sponiewierała ;) Poza tym każde dziecko wie, że sprinty są fajne, płaskie etapy przyjemne, ale „działo” to się będzie dopiero w górach! Jednocześnie wcale nie mniejszą grupę (aczkolwiek nieco cichszą i bardziej stonowaną) stanowią ci, którzy uważają, że marzyć to jedno, ale wyspindrać się to drugie – a w ogóle to najładniejsze krajobrazy są wtedy, gdy jedzie się płaskim dnem doliny!

Przygotowując ten etap (podobnie zresztą jak małopolski) staraliśmy się uwzględnić kilka czynników jednocześnie i mimo zakusów – nie popadać w ekstrema. Żeby kosztowało trochę wysiłku i „bolało” – ale bez konieczności brania tygodnia urlopu na regenerację. Żeby można było „odjechać” na podjeździe – ale niech na górę mają okazję wjechać wszyscy zwyczajnie wytrenowani amatorzy. Żeby górek było kilka – a nie jedna do samego nieba. Oczywiście żeby jeszcze było pięknie, cicho i przyjemnie (czyli przy umiarkowanym ruchu samochodowym i po przyzwoitej nawierzchni).

I taka oto wyszła nam trasa!

Zaczynamy w Dynowie, skąd po pokonaniu „miejskich” przeszkód udajemy się Doliną Sanu na południe. Po kilku kilometrach wiemy już, z jakiego kierunku wieje wiatr, więc obracamy się na wschód i obieramy kurs na pierwszy tego dnia podjazd, czyli Jawornik Ruski.

Ci, którzy wybiorą wersję MINI, na górze odbijają w lewo – na idylliczny, 15-kilometrowy zjazd do Iskani (nachylenie jest niewielkie, nogi kręcą się same). Tam kierują się uroczą doliną Stupnicy w stronę Birczy – w przeważającej części jest płasko, a na dystansie 14km droga wznosi się nieznacznie. Następnie przez Starą Birczę trasa zmierza na Jawornik w kierunku zachodnim i zamyka pętlę podjazdem. Dalej należy znanym już fragmentem wrócić do Dynowa – i na koniec wspiąć się jeszcze na położoną 2,5 km dalej metę. Wbrew podanej przez kreator map łącznej sumie przewyższeń (obstawiamy jednak, że wynosi ona raczej ok. 700m, niż 950m), wariant ten nie wydaje się zbytnio wymagający. Owszem, zawiera dwa znaczące podjazdy (i hopek na finisz), ale jak na 85km w pagórkowatym terenie – jest dość spokojnie.

Uczestników wersji „regularnej” czekają natomiast inne atrakcje (ci Jawornik przejeżdżają na wprost!). Za Birczą czeka bowiem 13-kilometrowy odcinek poprowadzony przez wyłączony z ruchu teren Nadleśnictwa Bircza (spokojnie – zdobyliśmy pozwolenie, Leśnicy są powiadomieni). Żeby można się było dokładniej przyjrzeć gatunkom rosnących tu drzew ;), czeka nas ok. 7km podjeżdżania, ale o zmiennym nachyleniu (szczególnie początek jest mocniejszy, później często przychodzą wypłaszczenia). Zjazd nie jest szczególnie stromy czy niebezpieczny, choć wszystko zależy od nabranej szybkości.

Kolejny podjazd – między Wojtkówką a Ropienką – jest chyba najwyżej położonym asfaltem w okolicy (licznik pokazuje 602 m n.p.m., odrobinę wyżej jest chyba dopiero na serpentynie prowadzącej DK28 do Zagórza i Sanoka). Nachylenie sięga tutaj 15%, a określenie „asfalt” jest nieco na wyrost. Na odcinku ok. 3km nawierzchnia jest zwyczajnie zniszczona (ostatni km podjazdu – gorzej; i pierwsze 2km zjazdu – trochę lepiej), ale przy zachowaniu pewnej dozy ostrożności nie powinna sprawiać kłopotów.

Nagrodą za poniesione trudy jest fragment Wańkowa – Tyrawa Wołoska. Owszem, najpierw trzeba pokonać kilkadziesiąt metrów niezbyt trudnego przewyższenia, ale dalej niezwykle przyjemna, szeroka, dobra droga prowadzi lekko w dół przez ok. 9 km. Faktycznie jest to nawet 18 km, ale druga „dziewiątka” nie jest już tak urocza, a im bliżej przeprawy na Sanie w Tyrawie Solnej, tym nawierzchnia pozostawia więcej do życzenia (w rzeczywistości uciążliwe jest ostatnie 1,5km przed mostem). A gdy już doczekamy się na powrót dobrego asfaltu w Mrzygłodzie, to pojawia się kolejne urozmaicenie…

10-kilometrowy odcinek Mrzygłód-Dydnia (przedzielony na 2 niemal równe części znakiem „ustąp pierwszeństwa”) szczególnie z początku szeroki jest raptem na 1,5 samochodu. Gdy w części poprowadzonej lasem nabiera się prędkości na zjeździe – jest nawet odrobinę klaustrofobicznie. I pięknie jednocześnie! Dodatkową atrakcję stanowią tu krótkie, ale mocne ścianki, które po 100km pedałowania mogą niektórych poważnie zaskoczyć!

15km z Dydni za Nozdrzec po DW835 trzeba zwyczajnie przejechać. Droga jest owszem ładna widokowo, poprowadzona Doliną Sanu, ale chwilami ruchliwa oraz – po raz trzeci i ostatni tego dnia – miejscami dziurawa. Dlatego najgorszy fragment – ten prowadzący do Dynowa – omijamy szerokim łukiem obierając kurs na Łubno i do finiszu podchodząc od zachodu. Finisz będzie zlokalizowany na ostatnim pagórku przed wjazdem do Dynowa (okolice ul. Podgórskiej), więc przekroczenie linii mety będzie wymagało jeszcze ODROBINY wysiłku ;) Bo potem – to już z górki!

PS. Żeby była jasność w odniesieniu do tego, co napisano na wstępie – najfajniejszy wariant proponowanej trasy liczy 141 km i ma ok. 2.000 m przewyższenia. Może w przyszłym roku? ;)

 

Podsumowanie / na co zwrócić szczególną uwagę / inne niebezpieczeństwa:

⇒ trasa o profilu pagórkowatym, zawiera kilka wymagających podjazdów; przy zachowaniu ostrożności i dostosowaniu odpowiedniej prędkości – zjazdy nie powinny sprawiać trudności;

⇒ nawierzchnia: asfaltowa, przeważnie bardzo dobra; fragmenty gorszej jakości można przyjąć, że są 3, a pojedyncze dziury oczywiście wszędzie mogą się zdarzyć;

⇒ natężenie ruchu: na głównych drogach umiarkowane, na bocznych znikome – ale ostrożność zachować należy cały czas (również w stosunku do pojazdów rolniczych oraz leśnych);

⇒ w samym Dynowie możliwy jest wzmożony ruch samochodów i pieszych – należy ograniczyć tempo jazdy i zachować ostrożność;

⇒ DYNÓW – wyjazd i dojazd na trasę z Parku ulicami Jana Pawła II oraz ks. Ożoga;

⇒ Dynów MOST – obowiązuje sygnalizacja świetlna;

⇒ Ropienka – jedziemy po głównej, tj. „zygzakiem” w prawo i w lewo;

⇒ Tyrawa Wołoska – uwaga, roboty drogowe! Poza tym – na DK 28 skręcamy w lewo, a następnie z DK28 skręcamy w drugą w prawo (na Mrzygłód), a nie w pierwszą (patrz znaki);

⇒ Nozdrzec – skręt na Łubno jest ok 1km za wsią (patrz znaki);

⇒ Dynów Podgórska – finisz usytuowany jest na podjeździe.

potencjalne niebezpieczeństwa:

  1. Nadleśnictwo Bircza – teren Lasów Państwowych – obowiązuje zakaz zatrzymywania (wyjątek: awaria), wchodzenia do lasu, wyrzucania CZEGOKOLWIEK. Należy zwracać uwagę na leśników i składy drewna; RYZYKO WYSTĄPIENIA DZIKICH ZWIERZĄT!
  2. Na odcinku Wojtkówka – Ropienka pogorszona nawierzchnia na odcinku ok. 3 km, z czego 1km przed szczytem (gorszy) i 2 km za szczytem (nieco lepszy). Ostrożnie!!
  3. Na odcinku Tyrawa Wołoska – Mrzygłód pogorszona nawierzchnia na odcinku ok. 2 km, głównie przed mostem na Sanie w Tyrawie Solnej. Ostrożnie!!
  4. Na odcinku Dydnia – Nozdrzec krótkie fragmenty pogorszonej nawierzchni.

Trudniejsze zjazdy:

  1. Jawornik Ruski (krótka serpentynka, w kierunku Birczy oraz Dynowa – do Iskani bez przeszkód);
  2. Nadleśnictwo Bircza (kwestia nabranej prędkości – należy pamiętać o ryzyku napotkania leśnej zwierzyny czy świeżo opadniętej gałęzi, której nie rozjedzie wcześniej żadne auto…);
  3. Wojtkówka-Ropienka (wypadkowa nachylenia, prędkości i kiepskiej nawierzchni – nawet łagodne zakręty mogą być kłopotliwe przy gwałtownym hamowaniu);
  4. Mrzygłód-Dydnia (tyle że wąsko, a miejscami dość stromo)

 

Gdzie nie oznaczono inaczej – pomimo skrzyżowań, zakrętów, etc – POZOSTAJEMY NA DRODZE GŁÓWNEJ!

 

Poniżej harmonogram dnia oraz „przejazdówki” dla wersji regularnej oraz MINI.