Rajd III – woj. mazowieckie


Mazowiecki Park Krajobrazowy – Celestynów k. Warszawy – 8 lipca 2017 r.

Dystans: 100,8 km; różnica wzniesień: 471 m

 

Zabierając Was na ten rajd chcemy pokazać nieco inne oblicze Mazowsza. W odróżnieniu bowiem od „Kampinosa” czy wielu tras zlokalizowanych na północ od Warszawy, tereny południowo-wschodnie są o wiele mniej uczęszczane. A rozciągająca się w niewielkim oddaleniu od prawego brzegu Wisły ta część Niziny Mazowieckiej również ma do zaoferowania całkiem sporo krajobrazowych atrakcji.

Zaczynamy w Celestynowie, niewielkiej miejscowości położonej pośród Lasów – a jakże – Celestynowskich. Przemierzymy je niespiesznie w ramach rozgrzewki, aby osiągnąć najbardziej ruchliwy punkt wyprawy, czyli „słynne” z radiowych komunikatów o zatorach drogowych Rondo w Kołbieli (skrzyżowanie DK 17 i 50). Wzmożonemu ruchowi poświęcimy raptem 5-7 minut uwagi i uciekniemy w szosę powiatową do Siennicy. Początkowo lasem, a następnie wśród pól i traw, będzie można już pomknąć według własnego tempa i rytmu. Ale nawet przy 160 uderzeniach na minutę trudno będzie oprzeć się wrażeniu przybierającego dookoła spokoju.

Gdy w Siennicy zmienimy kierunek jazdy i odbijemy w prawo, poczucie że jesteśmy „gdzieś zupełnie indziej” powinno w dalszym ciągu narastać – przez Wielgolas, Latowicz, Laliny – aż do Chromina. Otwierająca się przestrzeń i beztrosko przecinające się elementy krajobrazu sprawiają, że można poczuć się wyjątkowo… sielsko! Normalnie kubek mleka pod rozłożystą gruszą i zapas krzyżówek dla podgrzania atmosfery!

W Chrominie wjeżdżamy na 11-kilometrowy odcinek drogi krajowej, ale ruch na DK76 jest zupełnie akceptowalny i nie powinien być specjalnie uciążliwy. Za to po 8 km czai się pułapka, albowiem na lewoskręcie należy ustąpić pierwszeństwa… drodze niższej kategorii. Skoro tak, to odstawiamy focha i po kolejnych 3 km odbijamy w prawo, by wjechać na drogę, która mogłaby nosić miano „rowerowej obwodnicy Garwolina”. Nowa, szeroka i najeżona przejściami dla pieszych, łagodnie prowadzi przez Puznów, Jagodne, Michałówkę i Miętne aż do zachodnich obrzeży Garwolina, czyli Woli Rębkowskiej. Tam wracamy na chwilę na DK76, by wiaduktem przekroczyć tory kolejowe, a następnie odbijamy w prawo i po ostrym wirażu zjeżdżamy na kolejny malowniczy odcinek.

Bo jak inaczej może wyglądać droga, która prowadzi na Budy Uśniackie? Po krótkiej jeździe wzdłuż torów szosa zakręca ostro w lewo, by po chwili zaprosić nas do pięknego lasu. Po pięciu obłędnych kilometrach skręcamy w prawo na Osieck i… przez 1.200m toczymy nierówną walkę z nawierzchnią ze spękanych betonowych płyt (zalecamy zwolnić i przejechać ten odcinek „na luzie” – próby nadrobienia tu kilku czy kilkunastu sekund docelowo przyniosą raczej odwrotny skutek). Dalej nawierzchnia nie od razu staje się idealna, ale odcinek od Natolina do Osiecka to już czysta przyjemność.

W Osiecku uważamy po trzykroć. Pierwszy – wyjeżdżając z naszej „podporządkowanej” w prawo (dobra widoczność, raczej bezproblemowo). Drugi – w miasteczku – „główna” jest po łuku, a my wcinamy się w nią na wprost (obowiązuje STOP!). Trzeci – opuszczamy „główną” na wprost i kierujemy się na Tabor. Potem niemal 10 km „spokoju”, choć uważać trzeba, bo nawierzchnia nie jest pierwszej nowości. Zaskakujące mogą być też zwężenia i kilka ostrych zakrętów.

Na finałowych 5 km należy wzmóc koncentrację, a to w związku z DK50. W zależności od warunków i chwilowej sytuacji nie musi to oznaczać żadnych utrudnień, ale zachowanie ostrożności jest tu koniecznością. W Taborze wjeżdżamy w prawo z podporządkowanej i przez 2,5km suniemy lekko pod górę wydzielonym poboczem. W Regucie będziemy odbijać w lewo – i jest to skrzyżowanie ze światłami. Spokojnie – GDYBY sygnalizacja świetlna miała namieszać w rywalizacji, to za skrzyżowaniem przywrócimy odpowiedni „porządek”.

Jak na niemal płaski etap przystało – końcówka jest pod górę :) Najbardziej odczuwalne na całej trasie wzniesienie mamy właśnie tutaj! Po prostu ciekawi jesteśmy, jak po 100 km sielankowego kręcenia będziecie wyglądać na tej mini-ściance! Sądząc po docierających do nas sygnałach – Wy chyba też!

PS. Polecamy podglądnąć w google maps obraz reguckiego skrzyżowania. Co prawda regularnych świateł jeszcze na nim nie ma (foto pochodzi z IX 2012 r.), ale są za to pierwsze jaskółki naszego Rajdu!

PS 2. Niestety, z przyczyn nawierzchniowych przepadło nam Całowanie i Głupianka. Nie po drodze okazały się też być Gołełąki, Generałowo czy Dziecinów. Ostał się nam ino Tabor i Drożdżówka…

 

Podsumowanie / na co zwrócić szczególną uwagę / inne niebezpieczeństwa:

– trasa łatwa technicznie, o profilu relatywnie płaskim, bez znaczących podjazdów (może za wyjątkiem samej końcówki 😉);

– nawierzchnia: asfaltowa, dobra i bardzo dobra; kilka krótkotrwałych odcinków o pogorszonej nawierzchni (szczególnie 1,2km w okolicach Kościeliska); pojedyncze dziury oczywiście wszędzie mogą się zdarzyć;

– natężenie ruchu: zazwyczaj niewielkie, okresami umiarkowane lub zwiększone na DK50 – ale ostrożność zachować należy cały czas (również w stosunku do pojazdów rolniczych czy leśnych!)

– potencjalne niebezpieczeństwa:

⇒ Kołbiel – skrzyżowanie dróg DK 17 i DK 50 (rondo)

⇒ Wilchta – lewoskręt z obowiązkiem ustąpienia pierwszeństwa

⇒ Osieck – wjazd na drogę główną – obowiązuje STOP!

⇒ Regut – lewoskręt na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną.

Gdzie nie oznaczono inaczej – pomimo skrzyżowań, zakrętów, etc – pozostajemy na DRODZE GŁÓWNEJ!