Rajd VI – woj. łódzkie


Międzyrzecze Warty i Widawki – Widawa – 23 lipca 2017 r.

Dystans: 107,9 km; różnica wzniesień: 423 m

 

Taka powinna być niedziela – że wszystko się może, a niczego się nie musi. W dorzeczu Warty i Widawki czas upływa swobodnie i niespiesznie, jakby w rytmie świątecznego zegara. Ten z pozoru mało turystyczny obszar daje kryjówkę wielbicielom lasu, wody, czy podglądaczom ptaków. Może właśnie dlatego obraz naszych rowerowych zmagań układa się w trzy nieregularne pętle, których początek i koniec znajduje się w Widawie.

Najpierw udamy się na północ, w kierunku Zduńskiej Woli, by przemierzyć niedawno wyasfaltowane drogi i dróżki, które wiją się pomiędzy wioskami, polami i łąkami. Domeną krajobrazu są tu przede wszystkim złocące się po horyzont łany zbóż, a przyjemną odmianą powinien być zalesiony odcinek od Zapolic do Ptaszkowic. Fragment powrotny przez Sobiepany do Poduli do najnowszych już nie należy, ale pewne niedogodności w nawierzchni wynagradza zaskakująco otwartą przestrzenią. Widoczne tu i ówdzie wiatraki jednoznacznie zwiastują, że w przypadku silniejszych podmuchów rowerzyści bywają zdani na łaskę i niełaskę wiatru.

Następnie pomkniemy przekroczyć Wartę pod Burzeninem – i dalej na północ w stronę Sieradza. Nie będziemy jednak zakłócać spokoju wędkarzom czy kajakarzom, bo główny nurt płynie dobre kilkaset metrów od drogi. Na odcinku przez Tyczyn prędzej przyjdzie nam spotkać maszyny rolnicze lub… zupełnie nikogo. Powrót przez Stoczki będzie zapewne nieco bardziej ruchliwy, za to biegnie gęstym, zielonym lasem.

Po zamknięciu tej pętli nie wracamy jednak z Burzenina do Widawy, a jedziemy dalej na południe – prawdopodobnie na najspokojniejszy fragment całej trasy, czyli czternastokilometrowy odcinek przez Niechmirów do Szynkielowa. Choć profil rajdu wygląda dość płasko, to akurat tutaj droga regularnie faluje – i do spółki z ewentualnym wiatrem może znacząco umilić lub utrudnić jazdę. Dzięki temu można sobie zawczasu wyobrazić sytuację (oraz siebie w tej sytuacji), jaka będzie mieć miejsce na ostatnich kilometrach – albowiem po minięciu leśnego zaułka za Niechmirowem oraz pól Wolnicy Niechmirowskiej robimy gwałtowny zwrot – i już zmierzamy do Widawy.

Określenie „ostatnia prosta” rzadko wygląda tak dosłownie, jak tutaj. 16 km drogi „prosto przed siebie” na szczęście jest urozmaicone zmieniającym się krajobrazem, a także niewielkimi wzniesieniami. Co więcej, w zależności od intensywności operującego słońca, na niektórych zupełnie płaskich odcinkach można odnieść złudne wrażenie, że droga systematycznie się wznosi lub opada. Na ostatnich kilometrach trzeba zatem zawierzyć sygnałom przesyłanym przez własne nogi i jeśli sił starczy – z impetem wpaść na metę. Najlepiej w grupie, w pełnym słońcu, w pełnej okazałości – i z szerokim uśmiechem wieńczącym dzień rowerowej frajdy!

Podsumowanie / na co zwrócić szczególną uwagę / inne niebezpieczeństwa:

– trasa łatwa technicznie, o profilu relatywnie płaskim, bez znaczących podjazdów;

– nawierzchnia: asfaltowa, dobra i bardzo dobra; kilka krótkotrwałych odcinków o pogorszonej nawierzchni; pojedyncze dziury oczywiście wszędzie mogą się zdarzyć;

– natężenie ruchu: zazwyczaj niewielkie, okresami umiarkowane na drogach wojewódzkich – ale ostrożność zachować należy cały czas (również w stosunku do pojazdów rolniczych czy leśnych!)

– potencjalne niebezpieczeństwa: w zasadzie brak, niemniej:

⇒ Widawa – przed startem warto zapoznać się z układem Rynku (która droga dokąd prowadzi i jak rozwiązane są kwestie pierwszeństwa przejazdu)

⇒ Widawa, Zapolice, Burzenin, Grabno – możliwy wzmożony ruch pieszych, szczególnie w godzinach rozpoczęcia/zakończenia mszy (uwaga szczególnie przy przejściach dla pieszych i parkingach!)

⇒ Szynkielów – skrzyżowanie „ostro w lewo” – należy zachować szczególną ostrożność!

Gdzie nie oznaczono inaczej – pomimo skrzyżowań, zakrętów, etc – pozostajemy na DRODZE GŁÓWNEJ!